Sezon zimna i osłabionej odporności na wszystko trwa w najlepsze. I na razie nie widać jego końca. Złamani, przeczekujemy go pod pierzyną. Ja też. I nawet nie ma ochoty wystawiać z pod niej noska. No, może na chwilę. I może po coś dobrego. Owoc - jest. Moc - jest. Tajemne smaki - są. Prostota i minimalny czas przygotowania - obecne. Uczucie rozgrzania w trakcie i po zjedzeniu - najprzyjemniejsze. ;)